Byłem jakiś czas temu na spotkaniu z klientem (branża b2b), który uświadomił sobie fakt, że potrzebuje wsparcia SEO i PPC dla swojego biznesu. Na spotkaniu przedstawił mi kilka informacji o tym czym zajmuje się jego firma i jaką ma wizję rozwoju i tego co oczekuje ode mnie jako od człowieka, który poprowadzi jego kampanie reklamowe w linkach sponsorowanych Google jak i wynikach organicznych. Dodatkowo otarliśmy się o pewne aspekty SEO PR w kontekście działań konkurencji ; ) ale mniejsza o to.
Co wynikło z tego spotkania? Pierwsze co to muszę powiedzieć, że klient był rozeznany w temacie. Nie był oblatany jak f16 ale wiedział co, gdzie i jak. Jak na klienta to naprawdę dużo. Może dlatego, że wcześniej współpracował już z agencją, która prowadziła dla niego działania SEMowe. No i właśnie o tym chciałem napisać.
Jest sobie taka duża, znana i w ogóle Grupa A… aaa może nie będę pisał jaka to grupa ; ) w każdym razie jedna z firm tej grupy (czym chwaliła się na raportach jakie otrzymałem) przeprowadziła dla klienta kampanie PPC, której statystyki (AdWords) przekazała klientowi i… i na tym koniec. Klient pytał mnie (sic!) co ta kampania mu dała. Trudno uwierzyć, że w dzisiejszych czasach firma z dużej Grupy potrafi wziąć pieniądze, uruchomić kampanię, po wyczerpaniu środków wyciągnąć łapę po kolejne finanse a na koniec dać wyciąg ze statystyk pozostawiając klienta w zupełnym przeświadczeniu, że gówno wie, nie tłumacząc mu co ta kampania jego firmie dała, oczywiście poza kolejną fakturą, którą otrzymał.
Strona klienta nie miała podpiętych statystyk Google Analytics (ani żadnych innych), klient nie wiedział co dzieje się w kampanii, kampania została źle przeprowadzona poza tym na samym końcu klient pozostał zdezorientowany bo nie miał z niej żadnych zysków i co gorsza nie ma możliwości weryfikacji tego co działo się na stronie po uruchomieniu kampanii bo nie miał nawet statystyk, które pozwoliłby na analizę tego co się działo i wyciągnięcie wniosków na przyszłość. Może kampania była dobra tylko na stronie coś jest nie tak? Może kampania była zła a strona jest ok? Kto to wie… statystyk nie ma. Agencja kase wzięła i się zwinęła a klient pozostał z niesmakiem i przeświadczeniem, że został ostro oszukany. Na całe szczęście się nie poddał i szuka innych lepszych rozwiązań.
To już trzeci raz w ostatnich dniach kiedy spotykam się z informacjami, że duże agencje na P, A czy inne Grupy A… chwalące się tymi czy innymi gównianymi certyfikatami i przynależnością do kółka wzajemnej adoracji i dymacji klienta nie potrafią zrobić nic – zupełnie – ciekawego i pożytecznego. Dzięki temu mamy klientów, którzy wydają setki tysięcy złotych i czują się zupełnie wydymani. Drogo wydymani, żeby nie było niedomówień. Agnecja mając setki klientów nie jest w stanie pochylić się nad problemami indywidualnego klienta, tworzy machiny masowej produkcji i osbługi. Bo kto będzie sobie zawracał głowę Panem X czy Panią J skoro w kolejce czekają setki innych gotowych wydać kasę na próżno. W końcu agencja należąca do różnych pierdołowatych zlepków musi być dobra. Otóż jak się okazuje nie. Nie wiem czy wygrywa w nich ignorancja, arogancja i wiara w swoją zajebistość czy zwykła chęć nachapania się kasy przez olewanie potrzeb klienta?
Na całe szczęście takie historie znam z opowieści bo nigdy nie przyszło mi pracować z ludźmi pokroju wielkich agencji i ich mentalności. Znam tylko klientów oszukanych przez takie agencje…
Dodaj ten wpis do: