Dziś tak trochę w oderwaniu od całego zgiełku związanego z reklamą, wordpressem i internetem chciałem Wam polecić książkę, która zupełnie przypadkiem wpadła mi w ręcę.
Nie będzie to książka o motywacji, ani o rozwoju osobistym. Nie będzie też o marketingu internetowym, reklamie, google ani o czymkolwiek co ma związek z siecią i tym czym powiedzmy, że zajmuje(my) się na codzień.
Książką jaką chciałbym polecić wszystkim to “Przebudzenie” Anthony’ego de Mello. Był on hinduskim jezuitą, psychoterapeutą oraz mistykiem i kierownikiem duchowym. Sam siebie nazywał “chrześcijaninem Wschodu“, a przyjaciele nazywali go “mistrzem modlitwy“. Nigdy wcześniej nie czytałem żadnej z jego książek a co więcej nawet o nim nie słyszałem – moim ulubionym autorem jest zupełnie kto inny, ktoś kto w swoich książkach porusza całkowicie inne wymiary rzeczywistości, ale o nim jeszcze pewnie nie raz tu wspomne – ale kierunek w jakim utrzymana jest książka naprawdę robi wrażenie. Po słowach i wypowiadanych zdaniach widać, że są one przemyślane i dobrane ze smakiem.
Muszę przyznać, że wpadła mi ona w ręce zupełnym przypadkiem. Po prostu leżała na stosie niemoich książek obok komputera. Siedząc pewnego wieczoru przed monitorem spojrzałem na wspomniany stos, który był nieopodal i moją uwagę przykłuła własnie ta jedna książka. Odłożyłem ją obok łóżka i postanowiłem zajrzeć do niej przed snem. Pierwsze wrażenia były właściwie średnie. Przyzwyczajony jestem do ciągłego biegu. Każdą minutę staram się poświęcić na to aby coś dla siebie zyskać czy to ćwicząc ciało czy umysł i rozwijając swoje umiejętności. Życie w biegu, który ciąge trwa. A tutaj lekkie zaskoczenie. Zaczynając czytać pierwsze wersy odrazu przenosimy się zupełnie do innego świata. Spokojnego, duchowego, metafizycznego. Gdzieś gdzie rzadko bywamy, i o którym nie myślimy na codzień zabiegani i skoncentrowani na pracy i rozwoju.
Książka “Przebudzenie” to zbiór rekolekcji wygłoszonych przez Anthonego de Mello, których sam już niestety nie zdążył zredagować. Utrzymana jest w tonacji lekkiej i łatwo przystepnej. Autor prowadzi z czytelnikiem swobodny dialog, który przeplatany jest historyjkami, dialogami, cytatami z biblii i przypowieśćmi hinduskimi. Autor rzadko porusza tematy religijne. Jeśli już to robi to jest w tym sprawiedliwmy. Pozwala czytelnikowi wybrać własne określenie na Boga. Mówi “nazwij go sobie jak chcesz“. Nie obraża, nie wyśmiewa i co ważne nie zmusza do przyjęcia swoich poglądów.
Każdy rozdział poświęca kolejnemu zagadnieniu. Wytyka nam to, że dążąc do pełni szczęścia czy to w pracy, w domu czy nawet w miłości kierujemy się tylko własnym dobrem i nie potrafimy być szczęśliwi zwyczajnie, tak po prostu. Nasze szczęście zależne jest wg niego od czynników zewnętrznych. Czy to od ludzi czy od rzeczy, które posiadamy. Jesteśmy samolubni choć nie zdajemy sobie z tego sprawy. Wytyka nam błędy i ślepotę, która kieruje naszym życiem codziennym.
Na koniec jeszcze raz polecam to szczególnie tym, którzy zabiegani codziennie nie mają czasu na nic innego jak tylko praca, rozwój i ciągły bieg byle tylko być szczurem przodowym byle by być na topie. Książka pomaga spojrzeć troche inaczej na rzeczywistość i relacje międzyludzkie a także na relacje z samym sobą. Pozwala nabrać dystansu do otoczenia. Pozwala odetchnąć.
Na koniec cytat:
“Życie jest łatwe, jest zachwycające. A jeśli jest trudne, to jedynie z powodu waszych złudzeń, waszych ambicji, waszej chciwości i nienasycenia…”
RSS feed for comments on this post. TrackBack URL