Historia jak każda inna.. dzwoni telefon a ja odbieram. W słuchawce głos telemarketera:
on: dzien dobry, chce Panu przedstawic najnowszy model laptopa firmy takiej a takiej..
ja: dzien dobry, prosze…
on: (nawija mi o lapku.. o jego możliwościach i parametrach)
ja: (po dłuższej chwili) dziekuje ale nie bede zainteresowany
on: ale ja przedstawie oferte do konca
ja: (w koncu za to mu placa wiec nie gada) prosze
on: (konczy opisywac i pyta…) to wyslac laptopa na adres firmowy czy na adres domowy?
ja: przed chwila mówiłem, że nie bede zainteresowany.. dziekuje bardzo
on: ale prosze posluchac.. zostal Pan wybrany jako jeden z wielu partnerow (lubie takie pierdolety marketingowe…)
ja: jednak podziekuje..
on: (po chwili gadania) wiec wystawiam Panu fakture i przesle informacje o wysylce laptopa
ja: (wkurwiony bezczelnoscia i debilizmem marketera mowie grzecznie po raz ostatni..) po raz trzeci mówię, że dziekuje.. nie skorzystam
on: (poddal sie.. i dobrze bo czwartego razu by nie bylo…) a wiec dziekuje i zaluje, ze sie nie udalo
ja: (sie domyslam, ze zalujesz…) dziekuje..
Wam też się zdarzają takie jełopy?
Mi w sumie raz, gdy przemiła (do bólu) pani z Biura Obsługi Abonenta sieci ERA na siłę mi wciskała, że chcę zamówić pakiet minut wymiennych na sms co miesiąc.
panie o miłym głosie jeszcze jak Cie moge.. ale takich upierdliwych pajaców to już nie trawie choć staram się być miły jak widać.. ; )
Mi też wciskali Della w Erze. Nawet na raty chcieli rozłożyć. Sytuacja prawie identyczna. Odmawiałem z 5 razy, a na koniec i tak gościu się pyta czy wysłać do mnie sprzęt i pierwszą fakturę. Mojego tatę też chcieli na to namówić. Na szczęście uczuliłem go wcześniej na ten temat.
widze, ze to chyba ten sam koles lub ta sama szkola “wciskania kitu” klientowi ; )
Zapomniałem dodać. Myślę, że to nie wina konkretnego telemarketera, ale po prostu szkolenia jakie odbyli wszyscy, którzy mieli sprzedawać ten konkretny produkt. Ktoś z szefostwa sobie wymyślił taką a nie inna taktykę. Pewnie nie raz się udało wcisnąć “markowego della” za “małe” pieniądze.
no wlasnie.. dlatego napisalem wczesniej, ze to pewnie ta sama “szkoła” lub “szkolenie” jak mowisz. Osobom malo asertywnym moze i uda sie wcisnac takie cos tą metodą… innych to tylko wkurza tak jak mnie.
No raczej idiotyczne podejście chociażby, ze względu na wizerunek firmy. Nie mówię o wielkości sprzedaży poprzez takie metody, ale już sama metoda wydaje się etyczna “inaczej”. Od jutro dzwonię po firmach i mówię, że mam dla nich umowę na SEO do podpisania ;).
To jest jakaś zewnętrzna firma, którą wynajmuje na pewno Plus i Era- kiedyś na chyba vbeta było coś podobnego i tam nawet padła nazwa tej firmy. Ale generalnie masakra- niech się ktoś starszy trafi, to pewnie się ugnie i weźmie.
Masakra :/. Przed chwilą dzownili z Fujitsu z identycznym tematem. Super biznesowy zestaw na 24 raty. 3 razy musiałem powiedzieć nie zanim gościu odpuścił. Ten super biznesowy zestaw po 2 latach wyszedł by blisko 5 tys a komputer średniej jakości. Za 5k to mam mac booka pro 13,3 cala albo bardzo fajnego sony vaio ;).
Witam, Tak się składa że jestem po drugiej stronie barykady i jeśli chodzi o tego typu oferty to ZAWSZE jest to pewien skrypt wg którego telemarketerzy postępują. Nie jest zatem w ten sposób, że trafiłes na jakiegoś wyjątkowego imbecyla – (choć tego wykluczyć na 100% nie mogę) – zwyczajnie tak został skonfigurowany skrypt rozmowy. Oczywiście telemarketerzy często wybiegają poza takie schemat niemniej jest raczej rzadkość. Generalnie jeśli chodzi o tego typu rozmowy to telemarketer MA OBOWIĄZEK wykonac minimum 3 próby zwalczenia obiekcji w przeciwnym wypadku może mu zostać postawiony zarzut nie wywiązywania się z zapisów umowy o prace. O konsekwencjach nie musze chyba pisać. Generalnie, wierzcie mi, że czasem mi est okropnie głupio upierdliwie urabiać gościa ale innego wyjścia nie ma. Inna sprawa, że zwalczanie obiekcji nie polega na durnym wciskaniu ‘lapka’ posługując się ciągle tym samym argumentem sprzedażowym. jest to raczej rozmowa na poziomie prezentowania kolejnych korzysci wynikających z użytkowania danego produktu. W Twoim przypadku ów skrypt, o którym wcześniej pisałem jest zwyczajnie tworem bezmyślnym co nie oznacza, że nei znajdzie swojego adresata ;). Pozdrawiam. Telemarketer.
ciesze się, że zabrałeś głos w tej sprawie. Dzięki temu wiemy lepiej jak wygląda to od tak zwanej kuchni. To co napisales troche rozjasnilo sytuacje nie mniej jednak ciagle nie wyglada to najlepiej.
Witam,
Ja również jestem telemarketerką,tyle,że sprzedaję internet.U nas w firmie wygląda to trochę inaczej,ponieważ my uznajemy,ze dwu krotna odmowa jest dozwolona ta trzecia może być nie miła,ale czasem warto mimo pierwszej odmowy pociągnąć temat,klient nie wysłucha jeszcze co mamy do powiedzenia a już mówi,że nie chce często jest tak,że w końcu się jednak decyduje.Co innego jak osoba mówi że nie stać jej na to lub jakiś inny powód który jest zrozumiały,ja wtedy odpuszczam i grzecznie dziękuję za rozmowę i poświęcony mi czas.A co do tego skryptu rozmowy też z niego korzystamy,u nas ciągle się on zmienia,wymieniamy się opiniami na ten temat i układamy go pod klienta…bardzo często rozmowa od samego początku potoczy się tak,że w ogóle z niego nie korzystamy,tak samo z zaletami oferowanego produktu,mówimy to co może się klientowi przydać,na przykład nie proponujemy osobie która ma firmę zakładającą monitoring,że będzie mogła za darmo założyć monitoring jak zainstaluje sobie nasz internet.Po prostu rozmawiamy z klientem jak z człowiek z człowiekiem a nie jak zaprogramowana maszyna.Więc wydaje mi się,że nie jest to zależne od telemarketera tylko od firmy w jakiej pracuje i zasad jakimi się ona rządzi.
też tak myślę, że to zależy od firmy w jakiej pracuje telemarketer. To zarząd firmy/kierownik układa zasady jakimi mają się posługiwać telemarketer. Jeśli się mylę to mnie poprawcie. Nie sądze aby ktoś sam z siebie był na tyle bezczelny i bezmyslny, żeby takie głupoty mówić sam z siebie. Telemarketerzy są albo po jakichś głupich i idiotycznych kursach lub pod “opieką” kierownika/zarządu, który takie bezmyślne techniki i metody sprzedaży zaleca.
Masz moim zdaniem stu procentową rację.Szkoda tylko,że ludzie narzucający taki sposób sprzedaży nie uświadomili sobie,że zadowolony klient znaczy o wiele więcej niż taki który ma nas źle wspominać.Tym bardziej,że jak nawet on nie skorzysta z usługi to po pierwsze pozostawimy po sobie miłe wspomnienie i klient będzie przychylniej patrzył na naszą firmę,nawet jeżeli otrzyma kilka telefonów w tej samej sprawie ale od miłych osób,a po drugie możliwe,że jak ktoś go zapyta o tą firmę opowie więcej dobrych rzeczy niż skomentuje,że sami namolni i podli ludzie tam pracują.
dobre wrazenie procentuje w momencie kiedy klient sam z wlasnej woli rusza na zakupy jakiegos produktu (nawet jesli wczesniej nie kupil go od konsultanta po rozmowie telefonicznej). Pamieta firme, ktora dobrze wspomina i ta firma na dzien dobry ma juz u niego +, a to daje wieksza szanse na zakup wlasnie tam a nie u konkurencji. Mało jest dobrych managerow na rynku.
Tak to prawda…tyle,że akurat tego co ja sprzedaję nie można kupić w inny sposób mimo,że jest to oferta dużej firmy telekomunikacyjnej.My mamy takie podejście do klienta,że przy drugim,trzecim telefonie(potrzebujemy dłuższego kontaktu z klientem)jak powiem dzień dobry w słuchawce słyszę od razu:Witam Pani Agato,to chyba znaczy,że klienci mnie dobrze wspominają i darzą sympatią,moja koleżanka która już dłużej pracuje ma nawet takich klientów którzy do niej dzwonią długo po podpisaniu umowy i pytają co u niej słychać lub zamiast do obsługi klienta z jakimiś problemami,co znaczy,że darzą ją zaufaniem.Nasi szefowie szkolą nas głownie pod względem zrozumienia klienta serdeczności dla każdego bez wyjątku.
nic tylko pozazdroscic. Niestety niewiele jest tego typu metod rozmowy i podejscia do klienta. Wiekszosc to badziewne sztuczki i metody pseudo-kierowników.
Dokładnie sama się z tym nie raz spotkałam,wkurza mnie to niemiłosiernie…a wiadomo nie czyń drugiemu co tobie nie miłe.